lip 172021
 

ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO NA ŚWIATOWY DZIEŃ DZIADKÓW I OSÓB STARSZYCH
„JA JESTEM Z TOBĄ PRZEZ WSZYSTKIE DNI”

Drodzy dziadkowie, drogie babcie,
„Ja jestem z tobą przez wszystkie dni” (por. Mt 28, 20) – to obietnica, jaką Pan złożył
uczniom zanim wstąpił do Nieba i którą dziś powtarza także Tobie, drogi dziadku i droga
babciu. Tobie. „Ja jestem z tobą przez wszystkie dni”, to także słowa, które jako Biskup
Rzymu i jako osoba starsza jak Ty, chciałbym skierować do Ciebie, z okazji tego
pierwszego Światowego Dnia Dziadków i Osób Starszych: cały Kościół jest blisko Ciebie –
mówiąc lepiej: jest blisko nas – troszczy się o Ciebie, kocha Cię i nie chce Cię opuścić!
Dobrze wiem, że to przesłanie dociera do Ciebie w trudnym czasie: pandemia okazała
się nieoczekiwaną i gwałtowną burzą, ciężką próbą, która uderzyła w życie każdego, a z
nami, starszymi, obeszła się w sposób szczególny, w sposób jeszcze cięższy. Wielu z nas
chorowało i wielu odeszło, albo było świadkami tego, jak gasło życie ich małżonków i
bliskich; jakże liczni byli zmuszeni do bardzo długiego trwania w samotności,
odizolowaniu.
Pan zna każde z cierpień, jakich doświadczyliśmy w tym czasie. Jest blisko tych, którzy
doświadczają bolesnego odsunięcia na bok; nasza samotność – która stała się jeszcze
cięższą w czasie pandemii – nie jest Mu obojętna. Tradycja przekazuje, że także św.
Joachim, dziadek Jezusa, był oddalony od swej wspólnoty, ponieważ nie miał dzieci; jego
życie – tak, jak życie jego małżonki Anny – było uważane za bezwartościowe. Jednak Pan
posłał do niego anioła, by go pocieszył. Kiedy on, zasmucony, pozostawał poza bramami
miasta, ukazał mu się Boży posłaniec, aby powiedzieć mu: „Joachimie, Joachimie!
Wysłuchał Pan Bóg twoją natarczywą modlitwę”[1]. Giotto na swoim słynnym fresku[2]
zdaje się łączyć tę nocną scenę z jedną z tak wielu bezsennych nocy, do których wielu z
nas jest przyzwyczajonych, a które są przepełnione wspomnieniami, zmartwieniami i
pragnieniami.
Ale także wówczas, gdy wszystko wydaje się pogrążone w mroku, jak podczas tych
miesięcy pandemii, Pan nie przestaje posyłać aniołów, aby ukoić naszą samotność i
powtarzać nam: „Ja jestem z tobą przez wszystkie dni”. Mówi to do Ciebie, mówi to do
mnie, do wszystkich. I to jest istotą tego pierwszego Dnia, który pragnąłem aby był
obchodzony po raz pierwszy właśnie w tym roku, po długim czasie izolacji i wciąż
powolnym odradzaniu się życia społecznego: aby każdego dziadka, każdą babcię, każdą
osobę starszą – zwłaszcza tych spośród nas, którzy są najbardziej samotni –
odwiedził anioł!
Czasem ci aniołowie mają twarze naszych wnuków, czasem członków rodziny, dawnych
przyjaciół lub tych, których poznaliśmy właśnie w tych trudnych chwilach. W tym czasie
1
nauczyliśmy się rozumieć, jak ważne są dla każdego z nas objęcia i odwiedziny, i jakże
zasmuca mnie fakt, że w niektórych miejscach nie są one jeszcze możliwe!
Pan jednakże wysyła nam swoich posłańców także za pośrednictwem Słowa Bożego. Nie
pozwala, aby go kiedykolwiek zabrakło w naszym życiu. Czytajmy każdego dnia kartę
Ewangelii, módlmy się Psalmami, czytajmy proroków! Będziemy wzruszeni wiernością
Pana. Pismo pomoże nam także zrozumieć to, o co Pan prosi dziś w naszym życiu. On
bowiem posyła robotników do swej winnicy o każdej porze dnia (por. Mt 20, 1-16) i w
każdym okresie życia. Ja też mogę zaświadczyć, że otrzymałem wezwanie, by zostać
Biskupem Rzymu, kiedy osiągnąłem, że tak powiem, wiek emerytalny i wyobrażałem
sobie, że nie będę już mógł zrobić zbyt wiele nowego. Pan jest zawsze blisko nas –
zawsze – z nowymi zaproszeniami, z nowymi słowami, ze Swym pocieszeniem, zawsze
blisko nas. Wiecie, że Pan jest wieczny i nigdy nie udaje się na emeryturę. Nigdy.
W Ewangelii wg św. Mateusza, Jezus mówi do Apostołów: „Idźcie więc i nauczajcie
wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je
zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (28, 19-20). Te słowa skierowane są dziś
także do nas i pomagają nam lepiej zrozumieć, że naszym powołaniem jest strzeżenie
korzeni, przekazywanie wiary młodym i zaopiekowanie się najmniejszymi. Wsłuchajcie
się w to dobrze: jakie jest nasze powołanie dziś, w naszym wieku? Strzeżenie korzeni,
przekazywanie wiary młodym i zaopiekowanie się najmniejszymi. Nie zapominajcie o
tym.
Nie ważne, ile masz lat, czy jeszcze pracujesz, czy już nie, czy zostałeś sam, czy też masz
rodzinę, czy jesteś babcią lub dziadkiem od młodszych lat czy też trochę później, czy
jesteś nadal samodzielny, czy też potrzebujesz pomocy – ponieważ nie istnieje wiek
emerytalny, jeśli chodzi o zadanie głoszenia Ewangelii, zadanie przekazywania tradycji
wnukom. Trzeba wyruszyć w drogę i, przede wszystkim, wznieść się ponad swoje
ograniczenia, aby podjąć coś nowego.
W tym kluczowym momencie historii, także dla Ciebie istnieje więc pewne odnowione
powołanie. Zapytasz: ale jak to możliwe? Moje siły się wyczerpują, nie sądzę, bym mógł
wiele uczynić. W jaki sposób mam zacząć zachowywać się w nowy sposób, kiedy
przyzwyczajenia stały się regułami mojego istnienia? W jaki sposób mam się poświęcić
biedniejszemu ode mnie, kiedy tak bardzo przejmuję się już moją rodziną? W jaki
sposób mogę rozszerzyć moje spojrzenie, jeśli nie wolno mi nawet wyjść poza dom, w
którym mieszkam? Czy moja samotność nie jest zbyt ciężkim głazem? Ilu z was stawia
sobie to pytanie: czy moja samotność nie jest zbyt ciężkim głazem? Także Jezus usłyszał
podobne pytanie, zadane mu przez Nikodema, który zapytał Go: „Jakżeż może się
człowiek narodzić będąc starcem” (J 3, 4). Może się to dokonać, odpowiada Pan, przez
otwarcie serca na działanie Ducha Świętego, który wieje, gdzie chce. Ducha Świętego z
jego wolnością podążania wszędzie i czynienia tego, co pragnie.
2
Jak powtarzałem wielokrotnie, z kryzysu, w którym znalazł się świat, nie wyjdziemy tacy
sami: wyjdziemy lepsi albo gorsi. I „daj Boże, aby (…) nie było to kolejne poważne
wydarzenie dziejowe, z którego nie potrafimy wyciągnąć lekcji”. Jesteśmy uparci!
„Obyśmy nie zapomnieli o osobach starszych, które zmarły z powodu braku
respiratorów (…). Oby tak wielkie cierpienie nie było daremne, obyśmy przeszli do
nowego sposobu życia i odkryli raz na zawsze, że potrzebujemy siebie nawzajem i
jesteśmy dłużnikami jedni drugich, aby ludzkość mogła odrodzić się” (Enc. Fratelli tutti,
35). Nikt nie zbawia się sam. Jesteśmy dłużnikami jedni drugich. Wszyscy braćmi.
W tej perspektywie, chciałbym powiedzieć Ci, że jesteś potrzebny do tworzenia, w
braterstwie i przyjaźni społecznej, jutrzejszego świata: tego, w którym będziemy żyć –
my, wspólnie z naszymi dziećmi i wnukami – kiedy ustanie burza. Wszyscy „bądźmy
aktywni w rehabilitacji i wspieraniu zranionych społeczeństw” (tamże, 77). Wśród
rozmaitych filarów, które muszą dźwigać tę nową konstrukcję, znajdują się trzy, które
Ty, lepiej niż inni, możesz pomóc wznieść. Trzy filary: marzenia, pamięć i modlitwa.
Bliskość Pana da siłę, także najbardziej kruchym spośród nas, aby wyruszyć w tę nową
drogę: drogami marzeń, pamięci i modlitwy.
Prorok Joel wypowiedział kiedyś tę obietnicę: „starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi
będą mieli widzenia” (Jl 3,1). Przyszłość świata znajduje się w tym przymierzu pomiędzy
młodymi i starszymi. Kto, jeśli nie młodzi może przyjąć marzenia starszych i nieść je
dalej? Ale do tego potrzeba, abyśmy dalej marzyli: w naszych marzeniach o
sprawiedliwości, pokoju, solidarności znajduje się ta możliwość, aby nasi młodzi mieli
nowe widzenia i abyśmy wspólnie mogli budować przyszłość. Konieczne jest także, abyś
ty dał świadectwo, że można wyjść odnowionym z doświadczenia próby. I jestem
pewien, że nie będzie ono jedynym, bo w swoim życiu doświadczyłeś ich wielu i udało Ci
się z nich wyjść. Wyciągnij wnioski także i z tego doświadczenia, by wyjść z niego teraz.
Marzenia są zatem splecione z pamięcią. Myślę o tym, jak cenna jest ta bolesna pamięć
wojny, i jak wiele nowe pokolenia mogą się z niej nauczyć na temat wartości pokoju. To
Twoim zadaniem, jako tego, kto przeżył ból wojen, jest przekazanie tego. Upamiętnianie
jest prawdziwą i właściwą misją każdej osoby starszej: pamięć i niesienie pamięć innym.
Edith Bruck, która przeżyła dramat Holokaustu, powiedziała: „nawet oświecenie
jednego tylko sumienia warte jest trudu i bólu utrzymywania żywej pamięci tego co się
wydarzyło – i dodała – Dla mnie pamięć jest życiem”[3]. Myślę też o moich dziadkach i o
tym, jak wielu z was musiało wyemigrować i wie, jak trudno jest opuścić własny dom,
jak czyni to wielu także dziś, w poszukiwaniu przyszłości. Być może niektórych z nich
mamy obok i być może to oni się nami opiekują. Ta pamięć może pomóc nam w
tworzeniu świata bardziej ludzkiego, bardziej otwartego na przyjęcie. Ale bez pamięci
nie można budować, bez fundamentów nigdy nie zbudujesz domu. Nigdy. A
fundamentem życia jest pamięć.
3
Wreszcie: modlitwa. Jak powiedział kiedyś mój poprzednik, Papież Benedykt, święty
starzec, który wciąż modli się za Kościół i dla niego pracuje: „modlitwa osób starszych
może chronić świat, pomagając mu w sposób być może bardziej skuteczny, niż wysiłki
tak wielu”[4]. Powiedział to prawie na koniec swego pontyfikatu w 2012 r. To piękne.
Twoja modlitwa jest bardzo cennym źródłem: jest płucem, bez którego Kościół i świat
nie mogą się obyć (por. Adhort. apost. Evangelii gaudium, 262). Zwłaszcza w tym tak
trudnym dla ludzkości czasie, kiedy przemierzamy, wszyscy w tej samej łodzi,
wzburzone morze pandemii, Twoje wstawiennictwo za światem i Kościołem nie jest
daremne, ale ukazuje wszystkim spokojną ufność, że dotrzemy do brzegu.
Droga babciu, drogi dziadku, kończąc to moje przesłanie, chciałbym wskazać Ci także
przykład błogosławionego – a wkrótce świętego – Karola de Foucauld. Żył on jako
pustelnik w Algierii i w tym kontekście peryferii dał świadectwo „swego pragnienia, aby
postrzegać każdego człowieka jak brata” (Enc. Fratelli tutti, 287). Jego losy pokazują, jak
bardzo, nawet w osamotnieniu na pustyni, możliwe jest wstawianie się za ubogimi
całego świata i stawanie się prawdziwie bratem i siostrą wszystkich.
Proszę Pana, aby, także dzięki jego przykładowi, każdy z nas poszerzał swoje serce i
uwrażliwiał je na cierpienie tych ostatnich, a także był zdolny wstawiać się za nimi. Aby
każdy z nas nauczył się powtarzać wszystkim, a zwłaszcza najmłodszym, te słowa
pocieszenia, które dziś usłyszeliśmy skierowane do nas: „Ja jestem z tobą przez
wszystkie dni”! Dalej, odwagi! Niech Pan wam błogosławi.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, 31 maja, w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny
FRANCISZEK

 Zamieszczone przez o 09:07

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress